Szukaj na tym blogu

środa, 30 kwietnia 2014

Co nowego w mojej kosmetyczce?

Na początku tygodnia przyszły do mnie paczki, które zamówiłam po Świętach. Jeśli ktoś jest ciekawy, co będę testować w najbliższym czasie - zapraszam do oglądania, będzie raczej krótko, bo tylko o pierwszych wrażeniach na temat zawartości :)

Jako pierwszą, przedstawię Wam przesyłkę z http://www.annabelleminerals.pl/sklep/. Ostatnio natrafiam ciągle na recenzje podkładów tej firmy, a z racji, że kiedyś miałam już minerały (z Everyday Minerals) i byłam z nich bardzo zadowolona, postanowiłam spróbować jeszcze raz z inną marką. Poza tym dostępność formuły kryjącej podkładów oraz możliwość zamówienia próbek przed kupieniem pełnowymiarowego słoiczka, dodatkowo mnie zachęciły. Zamówiłam 5 odcieni podkładów, które wydawały mi się najbardziej "krążyć" gdzieś koło odcienia mojej skóry. Już po samych kolorach w słoiczkach widzę, że ciężko będzie mi się zdecydować na jeden konkretny, bo kolory są na pierwszy rzut oka dość do siebie zbliżone, różnią się jednak nieco tonacją i to pewnie będzie czynnik decydujący o moim wyborze ;) Testy odłożyłam jednak na majówkę, ponieważ mam wolne (jak wszyscy zresztą) i będę skupiona na kończeniu licencjatu. Będę mogła więc na spokojnie 100 razy mazać się po twarzy i to zmywać oraz nosić podkład bez obaw, że coś poszło nie tak i ktoś to zauważy :)

 
Oprócz próbek podkładów, do koszyka wrzuciłam jeszcze próbkę korektora w odcieniu Medium (i tak jest dość jasny) oraz różu Sunrise (zapowiada się na śliczny, ciepły i nie różowy róż, to będzie moja kolejna próba zaprzyjaźnienia się z różami, może okaże się wreszcie sukcesem).

Przejrzałam na koniec ofertę pędzli Annabelle Minerals i znalazłam takie oto cudo, jakie widzicie z lewej. Jest to wysuwany pędzel tzw. kabuki, którego będę używać głównie poza domem, bo w łazience mam już typowy kabuki od Hakuro i jestem z niego wyjątkowo zadowolona jak do tej pory. Pędzel chowa się, gdy pociągniemy do góry przylegającą do niego część opakowania (jest ruchoma), dodatkowo mamy jeszcze nakładkę jak w szminkach :) Myślę, że to bardzo przydatny pędzel szczególnie w podróży, bo czyni jego przechowywanie w kosmetyczce bardziej higienicznym, no i można go też wrzucić do torebki, bez obaw o jej wybrudzenie pudrem. Jeszcze nie testowany, ale włosie jest podobne do Hakuro - mięciutkie, może minimalnie bardziej zbite, chociaż to też może kwestia jego nowości :)

To by było na tyle od Annabelle Minerals, teraz zajrzymy do pudełka z Lawendowej Szafy :) Kusiło mnie i kusiło, żeby tam zamówić, jednak jakoś zawsze było jakieś "ale". Jednak przeglądając blogi, zauważyłam, że pochlebne opinie zbiera pewien rosyjski produkt ze stajni Planeta Organica, mojej ulubionej rosyjskiej marki, a mianowicie - serum Anti - Age dla cery suchej i wrażliwej z żeń-szeniem. Szukałam go więc w internecie i w końcu wybór padł na Lawendową Szafę, bo akurat w Skarbach Syberii było ono niedostępne, a ja nie lubię czekać! :) Poza tym zniżka bodajże 20% na cały koszyk ostatecznie mnie przekonała do przejrzenia oferty sklepu, bo zamawiałam tu po raz pierwszy. 

W zamówieniu do serum dołączyło również słynne mydło Aleppo o 40% zawartości oleju laurowego (jeszcze nie testowane, bo muszę kupić z tej okazji jakąś "oddychającą" podstawkę na mydełko, podobno ważne jest jego porządne wyschnięcie po użyciu). Poza tym ałun w spray'u, o którym czytałam na którymś blogu, że doskonale radzi sobie z podrażnieniami po goleniu i głównie pod tym kątem go kupiłam. Jak na razie stosowałam go tylko raz po wieczornej depilacji pach maszynką, po psiknięciu na skórę żadnych odczuć, ani złych, ani dobrych, bez zapachu :) Rano jak zawsze użyłam antyperspirantu w spray'u z Garniera i szczerze mówiąc, wydaje mi się, że wzmocnił jego działanie, które ostatnio nieco się osłabiło (mam wrażenie, że moja skóra się przyzwyczaja i muszę często zmieniać dezodoranty). Ale na porządną recenzję jest o wiele za wcześnie. 
Na koniec jeszcze jeden kosmetyk Planeta Organica, z tej samej serii Hand Made - krem peeling dla cery suchej i wrażliwej. Wczoraj użyłam pierwszy raz pod prysznicem i jak na razie jestem zachwycona, a i tak mam wrażenie, że trochę osłabiłam jego działanie, stosując go na mokrą skórę twarzy. Jego skład jest zachwycający dla suchej skóry, bo już na pierwszym miejscu jest masło shea. Rozsmarowuje się jak tłuściutkie masełko i pachnie bardzo naturalnie, a poziom "zdzierania" oceniam jako bardzo delikatny, chociaż dla mojej wrażliwej skóry wciąż wystarczający (i dzięki temu zero podrażnień!). Tak samo jak w przypadku dezodorantu ałunowego, tak i tego kosmetyku muszę jeszcze poużywać, żeby ostatecznie go ocenić, ale pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne!


Na koniec paczka od Yves Rocher :) Woda toaletowa o zapachu bzu to jeden z moich ulubieńców zapachowych z YR, tak samo jak płukanka octowa. Kod rabatowy 50% na cały koszyk i jestem w niebie :) Do moich "pewniaków" dołączyły też nieznane mi dotąd kosmetyki (opierałam się jedynie na opiniach z Wizażu): tonik Hydra Vegetal i mleczko do demakijażu Nutritive Vegetal czekają na razie w kolejce do przetestowania, a kajal (to czarne opakowanie wyglądające jak szminka) jak na razie mnie zachwyca. Faktycznie dodaje spojrzeniu głębi, prawidłowe użycie (metodą arabskich kobiet) daje rozmyty, przydymiony efekt, bardzo naturalny i do osiągnięcia chyba jedynie bardzo miękką kredką. Niestety nie mogę znaleźć nigdzie jego składu, chociaż na opakowaniu mamy zapewnienie "100% Natural". Nie mniej jednak faktycznie, malując oczy, dotykam praktycznie cały czas oka sztyftem i nic się nie dzieje przez cały dzień. Jedynie na początku (podczas makijażu) delikatnie łzawiły mi oczy z racji majstrowania przy nich, jakby nie było, ciałem obcym. Ale nie było to odczuwalne jako podrażnienie, po prostu chwilowa reakcja obronna, odruch. Myślę więc, że mogę zaufać legendzie kajalu, zobaczymy na dłuższą metę :)


Wszyscy kochamy gratisy, prawda? :D Dostałam gratis do zamówienia krem intensywnie regenerujący Riche Creme (159 zł!!!), 3-minutową chłodzącą maseczkę żurawionową (miałam kiedyś wersję z granatem, bardzo sympatyczna- lekka i orzeźwiająca, w sam raz na ciepłe dni; 21,90 zł) oraz peeling do twarzy z pestek moreli (21,90 zł). Opakowania są prześliczne i kuszące, ale na razie sobie poczekają grzecznie w koszyczku na swoją kolej. Lubię YR właśnie za te gratisy, czasem można dostać przy okazji naprawdę fajne i wartościowe rzeczy.

Wiem, miało być krótko... :D Coś Wam się szczególnie spodobało? A może coś z tych rzeczy już miałyście i chcecie opisać swoje wrażenia? :)
Pozdrawiam Was Kochani!

10 komentarzy:

  1. Annabelle Minerals to same cudowności :) Mydło Aleppo to moja miłość, przekonałam się dzięki niemu do mydeł w kostkach, a jego właściwości są niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bałam się tego 40% oleju laurowego, ale jestem nim zachwycona! Już po jednym użyciu na noc, rano skóra jakaś taka inna - gładsza i rozjaśniona, magia :) Z AM też jak na razie się zaprzyjaźniam, róż już pokochałam, jeszcze decyduję się co do odcienia podkładu. Za to korektor mi nie pasuje, ale ja nigdy nie używałam korektorów, więc może po prostu nie umiem z nich korzystać. Jednak szkoda mi pieniędzy na eksperymenty, wolę zainwestować w róż i podkład, skoro dobrze się w nich czuję :)

      Usuń
  2. świetne nowości, nie znam zbyt dobrze kosmetyków Yves Rocher . muszę coś zamówić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, na dodatek mają mnóstwo przeróżnych rabatów i gratisów, prawie zawsze jestem zadowolona :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, jest naprawdę bardzo fajny i jak na taką jakość, to taniutki, bo poniżej 20 zł :)

      Usuń
  4. Na takie zakupy i ja bym się skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff to jestem usprawiedliwiona :)

      Usuń
  5. Ale zakuuuupów! :D Szaleństwo! :D

    OdpowiedzUsuń

"Za każdym nickiem kryje się imię, za imieniem kryje się człowiek, a za każdym człowiekiem - uczucia. Szanujmy się nawzajem w sieci!"